seks!
Mój, bardzo mądry kolega, napisał taki oto post na pewnym forum:
“(…)chcę, jak to rzekłeś, iść w bieli do ślubu (czyli w czerni garniaka). To jest nasz (mój i mojej narzeczonej) świadomy wybór. Trzymamy po prostu dla siebie coś, co jest dla nas ważne.
Co do niedopasowania – kurdę, to jest trochę grząski temat. W sumie – to prawda, można być niedopasowanym co do ilości, czasu, preferencji. Jednak plusem jest to, że nasze preferencje będą się kształtować w odniesieniu tylko do siebie – tu się zaczyna fun. Technicznie rzecz biorąc – mężczyźni do 25. roku życia mają wyższe libido niż kobiety, a z kolei po przekroczeniu tej granicy role się zamieniają. Zobaczymy, co z tego wyniknie.
Seks w małżeństwie nie jest najważniejszy. Jeżeli bierze się ślub po to, by uprawiać seks, to się pytam – po cholerę się oszukiwać?
Chcę ślubować mojej żonie miłość, wierność i uczciwość małżeńską jako dla człowieka, z którym chcę spędzić całe życie – i to niezależnie od preferencji seksualnych. Co ciekawe – wiele par małżeńskich ma problem z okazywaniem sobie miłości przez pierwszych kilka lat, jednak potem uczą się, że nie tylko seks jest okazywaniem sobie dogłębnej miłości – to realizuje się w życiu codziennym, w głupim spacerze czy wypadzie na rower. Albo zniesieniu wspólnego poszukiwania jakiegoś ciucha w galerii handlowej (we czwartek szukaliśmy kurtek… brrr!).
Małżeństwo sakramentalne, albo inaczej – SAKRAMENT małżeństwa zakłada nierozerwalność, a to, co się nazywa rozwodem kościelnym jest unieważnieniem aktu jego zawarcia, chociaż zaistnienie jego warunków nie jest równoznaczne z nieważnością małżeństwa – dopiero działania którejś ze stron związku o tym mogą decydować.
Dla mnie małżeństwo jest nierozerwalne – dlatego warto o nie walczyć. Gdybyśmy nie walczyli o ten związek i naszą czystość, to nie wiem, czy byśmy teraz z Aśką nie byli w innych miejscach w życiu i czy aby na pewno ze sobą. Jest, jak jest. A jest trudno. Największego kopa daje świadomość drogi, jaką wspólnie pokonaliśmy w walce o ten związek i o siebie, więc nie mamy się czego wstydzić. Chcemy zachować czystość (nie eufemizując – zostawić seks na “po-ślubie”) TYLKO dla siebie – doktryna KK mówi jedno, ludzie robią drugie – ideą doktryny jest wolność wobec niej, jednak wyłamywanie się ma określone konsekwencje kanoniczne – ale nie o tym mowa. Żyjemy wartościami, jakie wyznajemy, próbujemy je i tłumaczymy na swoje życia i wspólne życie. Czy warto…? Kurdę – po trzykroć – TAK.
Kościół uważa małżeństwo właśnie za coś niezwykle cennego i stara się chronić je jak tylko może – i jako komórkę społeczną i jako rodzinę.”
Nie pozostaje mi nic innego jak się z nim zgodzić. W całej rozciągłości!
Posted on 7 Listopad 2011, in blog. Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.
Dodaj komentarz